Contributed by Mariusz Szajnert
O DOKTORZE SŁAWOMIRZE CENCKIEWICZU
W najbliższą niedzielę 8 stycznia o 2:30 w Klubie Dyskusyjnym będziecie gościć wybitnego historyka i badacza, doktora Sławomira Cenckiewicza, pracownika gdańskiego Instytutu Pamięci Narodowej i Uniwersytetu Gdańskiego, najlepszego w Polsce specjalisty od zakulisowych działań bezpieki wobec Solidarności i Polonii. Doktor Cenckiewicz z racji wieku jest pozbawiony emocji związanych z bezpośrednim zaangażowaniem uczestnika wydarzeń historycznych. Może sobie pozwolić na chłodną analizę wydarzeń, na co uczestnicy tych wydarzeń pozwolić sobie nie mogą albo mogą podejmować tylko próby, które są bardzo trudne, stronnicze i z góry skazane na niepowodzenie.
Doktor Cenckiewicz jest bezkonkurencyjny w dwóch dziedzinach: zakulisowych działań służb bezpieczeństwa wobec Solidarności i wobec Polonii, szczególnie amerykańskiej. Jeżeli chodzi o wiedzę, w jaki sposób komunistyczne służby specjalne zwalczały, dezintegrowały Polonię, nasycały ją agentami po to, aby ostatecznie i docelowo znaczenie Polonii pomniejszać, skłócać ją wewnętrznie, upokarzać, usłyszycie Państwo już wkrótce informacje z pierwszej ręki. Doktor Cenckiewicz jest również znakomicie zorientowany w zagadnieniach dotyczących nasycenia agentami samej Solidarności.
Doktor Sławomir Cenckiewicz ujawnił zupełnie nowe informacje o aferze Bergu, które wzbogacają naszą wiedzę przez ukazanie, że działalność komunistów wobec Polonii była działalnością systemowa i zasadniczo - jeśli chodzi o koncepcje operacyjne - bezpośrednio wywodzącą się z działalności sowieckich służb NKWD i KGB. Takie systemowe postrzeganie i udowodnienie tego, że „polska” służba bezpieczeństwa zawsze pracowała jako filia KGB i rozpracowywała Polonię w sposób zupełnie fundamentalny i systematyczny i że odniosła w tym wielkie sukcesy, jest zasługą doktora Cenckiewicza. Cenckiewicz ujawnił, że nie jakieś płotki, poszczególni działacze, ale np. premier rządu na uchodźstwie - Handke był agentem Urzędu Bezpieczeństwa. Cenckiewicz jest jednym z nielicznych w Polsce badaczy, którzy odważają się tymi problemami zajmować. Taka rzetelna pasja badawcza nie sprzyja karierze naukowej w kraju, w którym struktury wyższych uczelni i nauki historyczne zdominowane są nadal przez wyrobników komunizmu. Mówiłem, że nowy prezes Instytutu Pamięci Narodowej zainicjuje przełom, że on już oświadczył, że IPN będzie się zajmował historią najnowszą. Ale tak naprawdę Polonią też nikt się nie chce zajmować. Badacze polscy nie chcą się narażać takim ludziom jak np. Tadeusz Mazowiecki, który też był działaczem Towarzystwa Polonia, organizacji stworzonej przez służby bezpieczeństwa w celu niszczenia i infiltracji Polonii. Tam wielu działaczy, również spośród tych, którzy wracali z emigracji, w tym wielu luminarzy kultury, było ludźmi działającym na zlecenie służb bezpieczeństwa.
To wszystko ujawnił jeden bardzo młody badacz - doktor Cenckiewicz. To czego dokonał to już jest praca gigantyczna. O Cenckiewiczu możemy powiedzieć, że pojawił się wreszcie w Polsce historyk naprawdę wielkiego formatu, który w pojedynkę dokonał więcej, niż całe zespoły uniwersyteckie.
WOLNE ZWIĄZKI ZAWODOWE na WYBRZEŻU
W roku 70-tym pośrednio byłem zaangażowany w wydarzenia grudniowe i nawet byłem aresztowany, ale to był drobiazg i dopiero po założeniu przez Antoniego Macierewicza Komitetu Obrony Robotników znalazłem się w środowisku korowskim. Jednak już jesienią 1977 roku stało się zupełnie jasne - przy całym szacunku dla postaw przywódców KOR i samej idei, ponieważ była to idea ważna otwierająca nowe możliwości działania – że to były pomysły, które nie mogły przyczynić się do zorganizowania szerszego oporu społeczeństwa przeciwko komunizmowi. Wówczas zastanawialiśmy się w Gdańsku nad tym, co robić dalej i uznaliśmy, że konieczne jest powołanie jakiegoś własnego robotniczego ruchu, dla którego jeszcze nie mieliśmy wówczas odpowiedniej formuły. Dopiero akcja Kazimierza Świtonia w lutym 1978 roku, kiedy to założył Wolne Związki Zawodowe (WZZ) uświadomiła nam, że to jest najlepszy pomysł, choć właściwie nie był to pomysł zupełnie nowy. Ale jak to czasem bywa w rzeczywistości, ktoś pierwszy musi wypowiedzieć coś oczywistego, trzeba pewnej odwagi, żeby takie cele sformułować i myśmy natychmiast przystąpili do organizowania WZZ w Gdańsku.
Tak się złozyło, że Świtoniowi właściwie się nie powiodło. Do sierpnia 1980 roku działał w niewielkiej izolowanej grupce kilku osób. Na Śląsku nie znalazł odpowiedniej formuły, choć w sierpniu 1980 roku tam też powstał Komitet Strajkowy organizujący olbrzymią ilość robotników. Ale jednak działacze śląskich WZZ nie kierowali wydarzeniami i strajkami tak, jak to miało miejsce w Gdańsku.
Tylko w Gdańsku grupa działaczy WZZ wywołała strajk, stanęła na jego czele i później stanęła na czele Solidarności. Proszę pamiętać, że zarówno Lech Wałęsa, Andrzej Gwiazda, jak większość członków Prezydium Strajkowego i Komitetu Założycielskiego NSSZ Solidarność wywodziła się ze środowiska WZZ.
Przeskoczę teraz wiele lat, żeby pokazać niesamowity sukces tej gdańskiej formuły związkowej, bo ta grupka nie była liczna, przez te dwa lata między powstaniem WZZ w 1978 a powstaniem Solidarności przewinęło się przez nią może dwustu ludzi, a grupa stałych działaczy, to było mniej więcej 10 osób. Proszę zwrócić uwagę, że w tej grupie było dwóch późniejszych prezydentów: Lech Wałęsa i Lech Kaczyński, marszałek senatu Bogdan Borusewicz, a inni - jak Anna Walentynowicz czy Andrzej Gwiazda - to też sławy światowe. Wielu innych ludzi z WZZ porobiło wielkie kariery; może nie są tak sławni, ale z pewnością mieli wielkie znaczenie w polskiej polityce. To niesłychane, że w tak krótkim czasie, pomimo tylu przeszkód, tak małej grupie udało się stworzyć coś tak fenomenalnego!
Page 2 of 6